fbpx

Oczami dziecka: spokojny dom

utworzone przez | lis 23, 2017 | Artykuły, Oczami dziecka | 0 komentarzy

SPOKOJNY DOM. To wielkie marzenie wielu dzieci. Stworzenie spokojnego domu to ogromne marzenie wielu dorosłych, którzy jako dzieci tego nie zaznali. Przedstawię Wam kilka historii na ten temat, widzianych oczami dziecka.

Piękny początek dnia

Otworzyłem oczy. Leżę sobie w łóżeczku. Mamusia i tatuś chyba jeszcze śpią. Jest bardzo cichutko. Słoneczko zaczyna się wdrapywać do pokoju. Widzę, jak żaluzje rzucają cień na ścianę obok mojego łóżeczka. Lubię tak leżeć po przebudzeniu. Nie płaczę, jak tylko otworzę oczka, bo wiem, że mamusia i tatuś są w pokoju obok i jak tylko usłyszą, że się obudziłem, to przyjdą wziąć mnie na ręce i utulić. Koło mnie leży biały miś. Ma ogromnie duże i wystające oczy. Czasami udaje mi się go za nie złapać. Lubię też próbować z nim rozmawiać, tak jak mamusia rozmawia z tatusiem. Zawsze, kiedy zaczynam do niego gaworzyć, otwierają się drzwi i do pokoju wchodzi uśmiechnięta mama i tak samo szczęśliwy tato. Biorą mnie na ręce i tulą bardzo czule. Wiem, że to będzie kolejny piękny i ciekawy dzień.

Urodziny

Dziś są moje 22 urodziny. Dostaję od rana całą masę życzeń. Zaczęłam się zastanawiać, o czym tak naprawdę marzę? Co jest mi potrzebne, żeby być w pełni szczęśliwą? I kiedy przypominam sobie mój rodzinny dom, to właśnie taką rodzinę chcę stworzyć z moim mężem. Chcę, żeby moje dzieci, myjąc rano zęby, słyszały, jak krzątam się po kuchni, przygotowując śniadanie, żeby po ciężkim dniu w szkole wracały do domu, w którym czeka mama i tato, którym mogą wszystko opowiedzieć i schować się w ich ramionach przed całym światem. Chcę, żeby moje dzieci lubiły spędzać czas z rodzicami, bo będę ich słuchać, kiedy będą mówiły, co mają ochotę robić. Chcę, żebyśmy o wszystkim rozmawiali. Żeby moje dzieci mi ufały i przychodziły do mnie z każdym problemem. Chcę dać im taki spokój, jaki ja miałam, będąc malutkim dzieckiem i dorastającą dziewczyną.

Wrócił mój mąż. Opowiem mu o moich urodzinowych życzeniach. I zadzwonię do rodziców. Podziękować im za takie dzieciństwo.

Mieć dokąd wrócić

Obudziłem się na ogromnym kacu. Rozglądam się dookoła. Kilka zbitych lufek, pustych puszek i ten niesamowity smród. Nie wiem jak go nawet opisać. Nie wiem, co to może być. Nie pamiętam nawet, kto był tutaj w nocy. Leży obok mnie jakaś dziewczyna. Nie wiem, co się działo, nie wiem skąd, ona się tu wzięła. Na stole rzuca w oczy mi się coś żółtego. Indeks. No tak, wczoraj miałem egzamin. Sprawdzam ocenę. Język angielski — dobry, wychowanie fizyczne z elementami samoobrony — celujący. Uśmiecham się pod nosem, rozglądam — nie ma nikogo, z kim mogę się cieszyć. A może byli. Przecież z jakiegoś powodu musiała być ta “impreza”. Siadam na łóżku i zauważam, że dziewczyna się przebudza. Może powiem jej, że zdałem. W dodatku śpiewająco! Na samą myśl o tym śmieję się do siebie pod nosem.

Dziewczyna wygląda na wystraszoną. Nie ma na sobie ubrań i chyba nie może ich zlokalizować. Rzucam krótkie i głupie “cześć”, daje jej moją bluzę i pytam, czy zamówić jej taksówkę. Przytakuje głową. Dzwonię, taryfa podjeżdża, dziewczyna w swoich spodniach i mojej bluzie odjeżdża. Nie znam jej imienia i raczej nigdy go nie poznam. Siadam na łóżku, otwieram wszystkie okna i zaczynam ryczeć. Ze wkurzenia. Nie chciałem takiego życia. Nie chcę tej speluny, nie chcę widzieć rano takich dziewczyn (była bardzo piękna, ale była też wystraszona, skacowana, a może nawet jeszcze pijana). Pakuję rzeczy, zaglądam na górę, do właściciela informując go, że muszę się wyprowadzić. Właściwie, chyba się ucieszył.

Wsiadam w auto i jadę. Do domu. Mama o nic nie pyta. Mówi, że mój pokój czeka, a po południu przeglądniemy oferty mieszkań do wynajęcia. Idzie robić obiad. Przychodzi do mnie tato, daje ciepłą herbatę i pyta, czy w pracy w porządku. Tak, na szczęście pracę udało mi się zachować. Pracuję z młodzieżą, która rozpoczynała swoje życie w poprawczaku. Chciałbym w tej pracy zostać jak najdłużej. Mama przynosi mój ulubiony, truskawkowy koktajl i pyta: “I jak? Dobry? Celujący?”. Pamiętali. I wiedzieli, że nie zawalę. Podaję im indeks, siadam na fotelu, biorę łyk koktajlu i znów czuję się jak dziecko. Spokojny. Wiem, że wrócę na swoje tory i wszystko będzie dobrze. Mamo, Tato dziękuję za spokojny dom.

Spokojny dom

Tato od nas odszedł, gdy miałam 6 lat. Mimo tego mam z nim sporo wspomnień. Pamiętam głównie, jak 12 lat temu cieszyłam się, kiedy pakował swoje rzeczy. Każdy z nas był nadzwyczaj spokojny. On wiedział, że nie jest jeszcze gotowy do roli ojca, a my wiedziałyśmy, że nieprędko będzie. Lubił imprezować, palić, wypić kilka piw. Zapominał o domowych obowiązkach. Zapominał, że ma córkę i żonę. Rozstaliśmy się w spokoju. I od tego dnia ja i mama miałyśmy spokojny dom. A ja miałam spokojne i szczęśliwe dzieciństwo. Mama była moją najlepszą przyjaciółką. Ufałam jej, a ona mi. Mówiłyśmy sobie o wszystkim, wszystko robiłyśmy razem. Mama uwielbia gotować. To zawsze ją bardzo odprężało. Gotowałyśmy razem każdego wieczoru. Oglądałyśmy moje ukochane bardzo stare filmy. Byłyśmy bardzo razem, ale każda miała też swoją przestrzeń. Każdego dnia byłam uśmiechnięta. I spokojna. Od 6 roku życia miałam spokojny dom.

Wszystkie artykuły OCZAMI DZIECKA znajdziesz tutaj.