Normalna wariatka i jej paranoje

Alkohol, narkotyki, agresja, przemoc fizyczna, którą obserwujesz, przemoc psychiczna, której doświadczasz. Kiepska sytuacja finansowa, brak możliwości edukacji, o jakiej marzysz, brak wsparcia i osoby, która wysłucha i przytuli. Kłótnie, awantury, krzyk… Brak przyjaciół, bo nikt nie chce się bawić z tak przygnębioną, smutną i zbyt poważną osobą. Do czego może doprowadzić każdy z tych czynników osobno lub wszystkie razem? Mogą podarować Ci dożywotnie paranoje?

Liczę, liczę…

Wyspałam się. Składam łóżko, idę wymyć zęby. Myję każdą stronę, licząc do 33. Ubieram się, zakładam psu szelki i wychodzimy na spacer. Schody. Wiem, że na każdym piętrze jest ich 10, ale liczę. No nie wiem, może coś przez noc się zmieniło? Jak daleko iść z psem? Zrobię prawą nogą 123 kroki, później lewą 77. No i wracać będzie już łatwiej. Nie będę liczyć. A, może lepiej policzę. Sprawdzę, czy poprzednio się nie pomyliłam. Jesteśmy już w domu, rozbieram się, wycieram psu łapki. Po śniadaniu pora zrobić obiad. Nalewam wodę na ugotowanie bulionu. Ile? Tyle ile zdąży się nalać, aż policzę do 23. Dzwoni telefon. Odebrać? Nalać więcej wody licząc od nowa? Nie wiem, czy będę umiała potem sobie z tym poradzić.

Zatykam uszy

Znów poszło coś nie tak. No, po prostu się nie wyrobiliśmy. Mąż dzwoni do właściciela i mówi, że zapłacimy czynsz kilka dni później (właściciel bardzo w porządku, miły, wesoły, ugodowy człowiek). Zamykam się w drugim pokoju — wszystko słychać. Zatykam z całych sił uszy. Prawie nic nie słychać. Dużo lepiej.
Nie było kłopotu z kilkudniowym opóźnieniem.

Ściskam kolana i WYJĘ

Świetnie się bawimy. Maluch wesoło gaworzy, my cieszymy się jego i naszym szczęściem. Proponuję, żeby ubrać mu skarpetki, ale mąż mówi, że jest przecież ciepło. W zasadzie zastanawiam się nad tym i przyznaję mu racje. Ale on mówi, że w porządku, skoro uważałaś, że trochę chłodno — ubierzmy. Bierze skarpetki, a ja wpadam w szał. Jest i ona.

Dzień dobry, paranojo! Krzyczę, żeby odłożył te skarpetki, natychmiast. Że ma nie zmieniać zdania, bo ja tak powiedziałam. Pocę się, czuję, jakbym się kurczyła. Ściskam kolana, wsuwam między nie głowę i wyję. Naprawdę. Wyję, bo zepsułam takie wspaniałe popołudnie.

Układam plan… wszystkiego

Dziś mam do ogarnięcia mieszkanie. Nic wielkiego. Wymyć naczynia, pościerać kurze, zrobić obiad i wymyć podłogi. Tak, taka kolejność będzie w porządku. Myję 3 naczynia, ścieram kurze na jednej z szafek w małym pokoju, wyciągam sobie na wierzch paprykę, kaszę, cebulę i mięso, zbieram wszystko z podłogi w łazience. Teraz mogę wymyć 5 naczyń, zetrzeć kurze z drugiej szafki w małym pokoju, obrać i pokroić cebulę i zebrać wszystko z podłogi na przedpokoju. Jak zapewne się domyślasz, teraz wymyję 7 naczyń, zetrę kurze na jednej z szafek w sypialni, wydrążę miąższ z papryki i pozbieram wszystko z podłogi w sypialni. Na końcu pochowam wszystkie naczynia, pościeram kurze z ostatniej szafki, podam faszerowaną mięsem i cebulą paprykę i poczekam, aż wyschną wszystkie podłogi.

Poza tym mam ułożone ciuchy mojego synka w kolejności, w której będę je ubierać. Koszulki od prawej, spodnie od lewej. Mam zapisane obiady na najbliższe 132 dni, syropy do kawy mam ułożone w kolejności i w takiej kolejności piję z nimi kawę, bajki synkowi też czytam w określonej kolejności.

Nadwrażliwość na dźwięki

Lubisz bawić się grzechotką lub piszczałką? Lubisz stukać długopisem w stół, kiedy się nad czymś zastanawiasz? Lubisz jeść głośno i żuć gumę z otwartą buzią? Lubisz oglądać głośno telewizję i słuchać muzyki? Lubisz stukać w ścianę lub drzwi bawiąc się z dzieckiem? Lubisz gwizdać? A może lubisz uderzać kijem o drzewo podczas zabawy z psem? Tak? W takim razie nie możemy spędzać ze sobą zbyt wiele czasu. Ewentualnie, zacisnę zęby i rozedrze mnie od środka, prowadząc do ogromnego stresu i braku nastroju.

Na każdym kroku ocena

Przychodzą do nas goście. Przyrządzę coś dobrego. Dobrego? Okaże się, kiedy będę obserwować talerz z przegryzkami do momentu, w którym ktoś coś z  niego weźmie. Później będę obserwować minę odważnego gościa, który zdecydował się skosztować mojej potrawy. I kiedy on powie, że to jest pyszne, będę się zastanawiać po 5 minutach, dlaczego nie bierze kolejnej porcji.

Idę na rozmowę o pracę. Ręce mi się pocą, ledwo oddycham i jestem cała czerwona ze stresu. Przecież wiem, że potrafię to robić. Wiem, że znajdę inną pracę, jeśli z tą się nie uda.

Przychodzi do nas rodzina mojego męża. Nie wiem, czy wystarczająco dobrze posprzątałam, czy ubrałam się w porządku, czy dobrze trzymam moje dziecko na rękach. Czy w ogóle robię coś dobrze?! Jest mi gorąco, słabo. Ale nie! Nie chcę unikać ludzi i świata. Chcę, tylko żeby nikt nie oceniał… (dlatego wzięłam się za prowadzenie strony, na którą piszę artykuły — które zapewne czytając, też ktoś ocenia ;)). W takim razie chcę być oceniana. Chcę sobie z tym radzić.

ROZMOWA!

Jeśli się na mnie obrazisz za kilka minut spóźnienia, rozmawiaj ze mną. Jeśli przestaniesz się do mnie odzywać, a ja (mała dziewczynka) będę pisać do Ciebie listy, w których błagam, żebyś się do mnie odezwała, nie wyrzucaj ich do kosza. Odezwij się do mnie. Nie ma nic gorszego niż lekceważenie swojego dziecka…

Jeśli jesteś członkiem mojej rodziny, znajomym, sąsiadem, urzędnikiem, z którym będę dziś rozmawiać, osobą, która chce ze mną współpracować, przechodniem, któremu mój pies zaszedł drogę? Rozmawiaj ze mną! Nie lekceważ mnie, nie olewaj. Nie udawaj, że nie ma problemu. Nie udawaj, że mnie nie ma. Nie rób naburmuszonej miny, nie przewracaj oczami. Błagam! Rozmawiaj ze mną…

A tego lepiej unikać

Osób, które bez alkoholu i innych używek nie potrafią spędzić miło czasu, osób, które nie chcą próbować rozmawiać, osób, które uwielbiają podnosić głos. Sytuacji, w których przemoc to jedyne rozwiązanie, dźwięków, które powstają podczas kopania z nerwów w drzwi. Niepewności i niejasnych sytuacji.

Pora zrobić wszystko, żeby jak najrzadziej czuć kłucie serca. Żeby jak najrzadziej pociły się ręce ze stresu. Zrobić wszystko, żeby pomóc osobom, takim jak Ty. Pora, żeby dobrze i SPOKOJNIE żyć. Piszesz się na to?