fbpx

„Nie takim rodzicem chciał*m być!”

utworzone przez | lut 4, 2022 | Artykuły | 0 komentarzy

Wytłumaczenie krzywdzenia dzieci

Czytając „jesteś wystarczająco dobrą mamą”, „każdy rodzic jest najlepszym rodzicem dla swojego dziecka” ciągle czułam złość. Wiem, że wielu rodziców rzeczywiście takich jest, ale wiem też, niestety, że wielu nie. I ci, którzy naprawdę krzywdzą swoje dzieci [biciem: klapsem, popychaniem, szarpaniem; przemocą psychiczną: karaniem milczeniem, obrażaniem, wyśmiewaniem itd, którzy wykorzystują swoją siłę do pomiatania dziećmi, którzy nie słuchają i nie słyszą, którzy wiedzą, że krzywdzą i nie próbują nic z tym zrobić (ze sobą, bo to osoba zadająca krzywdę ma problem i to ona potrzebuje pomocy)] nierzadko usprawiedliwiają swoje zachowanie, czy postępowanie właśnie tym „Jestem wystarczająco dobry(a)”. 

Szukają usprawiedliwień: zmęczenie, brak czasu dla siebie, kłopoty w pracy lub związku, „też miałem takie dzieciństwo” i „jakoś żyję”. 

Zły rodzic – czyli jaki?

W określeniu relacji nie chodzi o to, by zawsze była idealnie piękna. Bez krzyków, z takim samym zdaniem, bez zadawania krzywdy. Chodzi o to, co dzieje się dalej. O to, jak często to się dzieje. Jeśli po całym zdarzeniu potrafisz do tego wrócić, porozmawiać, przeprosić. Opowiedzieć o tym dlaczego tak się stało. Wytłumaczyć, że to nie wina dziecka. Znaleźć przyczynę tych zachowań i nad tym pracować, jak RÓWNIEŻ POZWOLIĆ DZIECKU na emocje. Wesprzeć je w tym, nazwać, poszukać przyczyn i rozwiązań to tak, wtedy myślę, że można mówić o wystarczająco dobrym rodzicu. 

Ale kiedy ze złości, bezsilności, nerwów: krzyczysz, bijesz, popychasz, lekceważysz, odtrącasz i USPRAWIEDLIWIASZ to swoim zmęczeniem czy problemami i NIC Z TYM NIE ROBISZ to nie jest już dobrze – wtedy potrzebujesz pomocy. 

Nie takim rodzicem miał*m być

Nie takim rodzicem miałeś/miałaś być.

Zanim urodziło się Twoje dziecko, miał*ś wiele do powiedzenia innym rodzicom. Stos przekonań, planów, postanowień towarzyszył Ci, dopóki nie zweryfikował*ś tego z rzeczywistością.

Miało być bardzo świadomie i odpowiedzialnie. Tylko rozsądne decyzje. 

Żadnych bajek, ekranów. Tylko książki.

Zabawy same przemyślane, które rozwijają, uczą. Nic bez sensu. 

Miały mieć wiecznie siły, cierpliwość, spokój. 

Żadnych chipsów, parówek, gotowych dań. Sama będę gotować WSZYSTKO, ZAWSZE. 

Bezsilność? Brak pomysłu na reakcję? Niemożliwe, przecież rady przychodziły tak łatwo. 

Łzy ze zmęczenia? Chęć pobycia bez dzieci? Nie jestem wyrodnym rodzicem! 

A tymczasem… 

Nie zawsze rzeczy, które robisz Ty czy dzieci można nazwać rozsądnymi. 

Twoje dzieci znają wiele słów po angielsku, hiszpańsku i rosyjsku, choć wcale nie chodziły na żadne lekcje językowe. Znają i pamiętają lepiej wszystkich bohaterów psiego patrolu niż imiona wszystkich cioć. 

Często bawią się tym, co znajdą na ziemi. 

W myślach przeklinasz i masz przekonanie, że zaraz krzykniesz: zamknijcie się wszyscy! Chcesz jeść karmę psa – jedz, zostaw mu trochę. 

Mają swoje ulubione chipsy, które jedzą czasem przy bajce. Na obiad zamawiasz pizzę lub kupujesz gotowe pierogi. 

Wchodzisz pod prysznic, jakimś cudem sam/sama i łzy lecą, a głowę ściska Ci tak, że zaraz eksploduje. Siedzisz w tej łazience dopóki ktoś Cię nie zawoła.

I wiesz co? Dalej jesteś wspaniałym rodzicem! Kochasz swoje dzieci i dążysz do tego, by były szczęśliwe, świadome, bezpieczne. By Wasza relacja była mocna i szczera. Pełna miłości, wsparcia, szacunku. 

I nie zmieni tego obiad z zamrażalnika, ani pójście na spacer bez dzieci. Nie sprawi, że dziecko będzie niezdrowe jeśli zje parę chipsów raz na jakiś czas, a Ty w tym czasie wypijesz herbatę lub po prostu usiądziesz. Choć jestem bardzo przeciwna krzykom, to czasem nie udaje się inaczej. Nachodzą na siebie różne rzeczy, zmęczenie, słabe samopoczucie – kulminacja i krzykniesz.

Wiesz, co jest ważne?
By Twoje dziecko wiedziało, że nie jesteś robotem.
Męczysz się, źle się czujesz, odczuwasz i przeżywasz wszystkie emocje.
Tak jak oni.
I Ty i dziecko macie do tego prawo.

Rozmawiaj. Bądź szczery ze sobą i dzieckiem. Odpuszczenie codzienności, gdy nie mamy na nią siłę nie jest niczym złym. Jest fajną odskocznią. Pozwala nabrać sił i nie spowodować, że nasze zachowania stają się nachalne, natrętne, niezdrowe. 

Bądź zdrowym rodzicem, partnerem, człowiekiem.
Popełniaj błędy, odpuszczaj.
Wtedy będziesz wspaniałym rodzicem.