“Nie śpij z dzieckiem, bo je przyzwyczaisz!”

Dziś porozmawiam z Dominiką, psychologiem, mamą i wspaniałym, ciepłym człowiekiem, o spaniu z dzieckiem. O tym czy i jakie są tego korzyści i jak “ugryźć” ten temat z korzyścią dla całej rodziny. 

Klaudia: Tematem naszej rozmowy jest spanie, a może bardziej odradzanie spania rodzica z dzieckiem. Często słyszymy „Nie śpij z nim, bo się przyzwyczai!” Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

Dominika: Pierwsza moja myśl, która pojawiła się teraz w mojej głowie dotyczy tego kto, dlaczego i w jaki sposób przekazuje nam taki komunikat. Wspominam o tym, ponieważ niejednokrotnie takie teksty padają z ust naszych rodziców czy teściów. Są to osoby, które były wychowywane zupełnie inaczej niż my wychowujemy dzisiaj swoje pociechy. Wtedy były zupełnie inne czasy, inny poziom wiedzy na temat dzieci, ich rozwoju, potrzeb. Mam poczucie, że kiedyś dziecko było traktowane jako gorsza jednostka, która nie ma głosu i absolutnie nie wolno dopuścić do tego, aby „weszła nam na głowę”. Nasi rodzice nas nie bujali, nie nosili na rękach, nie spali z nami – wszystko z obawy przed tym słynnym przyzwyczajeniem, do którego zaraz się odniosę. Oczywiście to podejście nie dotyczyło wszystkich rodziców, ale znacznej części jednak tak. Te komunikaty wypływają od nich teraz automatycznie, bo tak mają „zakodowane”, to jest im po prostu znane, a zatem tego się trzymają. Zakładam, że ich intencja jest dobra – chcą nas uchronić przed konsekwencjami przyzwyczajenia dziecka do tego co dobre. Tylko, że te konsekwencje wcale takie straszne być nie muszą… poza tym – dlaczego mielibyśmy nie przyzwyczajać się do tego co dobre?  Przecież to naturalne, że jak jest nam dobrze, to chcemy tego więcej. Co w tym złego? No i czy my, dorośli, nie przyzwyczajamy się?

Klaudia: Coś w tym jest…  To czy w takim razie to przyzwyczajenie to taki diabeł straszny jakim go malują?

Dominika: Hmm… skoro przyzwyczajamy się do jednej rzeczy, to tak samo możemy przyzwyczaić się do drugiej. Czyli jeśli dziecko przyzwyczai się do spania z rodzicami – co wcale nie jest dziwne, bo bardzo przyjemne – to tak samo za jakiś czas może przyzwyczaić się do spania w swoim pokoju, w swoim łóżku. Skoro można się przyzwyczaić, to można się również odzwyczaić. Oczywiście, będzie to wymagało większego wkładu pracy i zaangażowania w początkowej fazie, ale to jest spokojnie do zrobienia. Wszystko jest do zrobienia. 

A odpowiadając na Twoje główne pytanie – w temacie spania z dzieckiem, tak jak i w temacie noszenia, bujania i tym podobnych „zabiegów” mam zawsze takie samo zdanie: jeśli nie wpływa to negatywnie na relacje dziecka z rodzicami (jak również na relację między rodzicami), jeśli nie utrudnia to codziennego funkcjonowania członków rodziny, jeśli każdy się wysypia i nie ma z tym problemu – to ja nie widzę przeszkód. Zasadniczo, to to jest zawsze indywidualna decyzja rodziców, bo każdy ma inaczej. Jeśli ktoś chce, co więcej – jeśli ktoś lubi… to dlaczego mamy odmawiać sobie tej przyjemności? Ten czas nie będzie trwał wiecznie. Dzieci rosną, z każdym dniem stają się bardziej samodzielne. Za jakiś czas nie będą już chciały bujania, noszenia i wspólnego spania.

Klaudia: Jak w takim razie podjąć taką decyzję i jak radzić sobie z komentarzami innych w tym temacie?

Dominika: Należy przyjrzeć się sytuacji indywidualnie i odpowiedzieć sobie na najważniejsze pytanie, a mianowicie „Czy ja chcę spać z moim dzieckiem?”, bo tak –  nasze „chcę/nie chcę” ma tu ogromne znaczenie. Jeśli jesteśmy z tym w porządku, to na komentarze typu „Nie śpij z nim, bo się przyzwyczai” należy odpowiadać krótko, np. „Dziękuję za troskę, poradzę sobie” albo „Dla nas jest to ok, będziemy się zastanawiać później”. Jeśli jest przestrzeń do szerszej rozmowy, można spróbować pewne rzeczy wytłumaczyć. Na pewno zachęcam do zadbania o swój komfort psychiczny, do postawienia jasno granic w obszarze wychowywania naszego dziecka. To my jesteśmy jego rodzicami i to my decydujemy w jakim modelu funkcjonujemy.

Klaudia: Masz rację. Najczęściej słyszymy te słowa od rodziców, teściów, babć. Jednak mówią to też inni rodzice. 

Dominika: Jestem prawie pewna, że Ci inni rodzice tak mówią, bo właśnie w takim podejściu byli sami wychowani. I koło się zamyka…

Klaudia: Bardzo się cieszę, że podkreśliłaś to, że ważne jest czy nie wpływa to źle na relacje np rodziców. Ja chciałam jednak jeszcze spytać o to, czy i co dobrego dla dziecka niesie spanie przy boku rodzica? Czy uważasz, że daje ono poczucie bezpieczeństwa? Czy sprawia, że dziecko kojarzy sobie noc/odpoczynek/sen z czymś dobrym, przyjemnym? Że rzeczywiście może się wtedy zrelaksować i odpocząć? Spać spokojnie? Bo przecież spokój dla dziecka (dorosłego też) jest niesamowicie ważny. Co dobrego może dać dziecku, niemowlakowi oraz kilkulatkowi obecność rodzica podczas snu?

Dominika: Oczywiście, że spanie z rodzicami wpływa pozytywnie na dziecko. Czuje ono wtedy m. in. bliskość, ciepło rodzica, czyli coś, co daje mu wspomniany przez Ciebie wewnętrzny spokój oraz poczucie bezpieczeństwa. Jednak chciałabym zaznaczyć, że dziecko może odpocząć i spokojnie się wyspać również śpiąc samo w swoim łóżeczku  Spanie osobno nie musi odbierać wyżej wymienionych. Bo tak naprawdę to to, czy dziecko czuje spokój i bezpieczeństwo nie zależy od miejsca snu, a od ogólnego codziennego zaopiekowania malucha.

Klaudia: A jak postąpić w przypadku, w którym jeden rodzic na przykład się na to nie zgadza, wynikają z tego powodu kłótnie. Jak zachować się co do partnera i jak co do dziecka? 

Dominika: Porozmawiać  I mówię tu o komunikacji między rodzicami dziecka, bo to oni tak naprawdę powinni się dogadać. Taka rozmowa w każdej rodzinie będzie oczywiście wyglądała inaczej, bo mamy sporo czynników, które będą wpływały na rozwiązanie takiego konfliktu: ogólna relacja między rodzicami, komunikacja między nimi, obustronne podejście do wychowania, stosowane metody wychowawcze, i oczywiście podejście do dziecka oraz jego potrzeb.

Klaudia: Podsumowując; każdy przypadek jest inny, wyjątkowy. Każda rodzina przeżywa wszystko inaczej, ma inne potrzeby i inaczej reaguje na dane wydarzenia. Spanie z dzieckiem to chyba takie ogólne wyrażenie, które chowa za sobą po prostu bycie blisko wtedy, gdy dziecko tego potrzebuje. Tuląc, nosząc, śpiąc obok, rozmawiając. Będąc po prostu. I wydaję mi się, że do tego, że jesteśmy blisko i dziecko może na nas zawsze liczyć, jak najbardziej możemy malucha przyzwyczaić. Zgodzisz się ze mną?

Dominika: Nie tylko możemy, ale nawet powinniśmy.  Naszym rodzicielskim obowiązkiem jest zapewnienie takiego poczucia naszemu dziecku. W pierwszych tygodniach, miesiącach, latach życia jesteśmy warunkiem przetrwania tych maluchów. One muszą wiedzieć, że są kochane i opiekowane. Że są słuchane oraz brane pod uwagę, wraz z ich wszystkimi potrzebami. Że są ważne. Zawsze.

Dominika Słowikowska

Psycholog, coach i mama Miłosza. Certyfikowana edukatorka Pozytywnej Dyscypliny oraz kreatorka inicjatywy  „Pomogę Ci Mamo”. Pomaga Mamom w byciu Mamą oraz w wychowywaniu małych dzieci. Pomaga innym Mamom zrozumieć zachowania dzieci w wieku 0-5 lat, oraz wskazuje drogę prowadzącą do rozwiązania pojawiających się trudności, które często są nieodłącznym elementem macierzyństwa. W obszarach rozwojowo – wychowawczych dzieci Dominika prowadzi warsztaty stacjonarne i online, oraz udziela konsultacji indywidualnych. W ramach swojej działalności Dominika wspiera również Mamy w ich nowej roli, oraz pomaga im odnaleźć  się w nowej rzeczywistości.