fbpx

Na ile zmian dziecka jesteśmy gotowi?

utworzone przez | lut 5, 2022 | Artykuły | 0 komentarzy

Wyobrażenie o dziecku

Często planujemy przyszłość. Zastanawiamy się też nad tym jak to będzie, gdy zostaniemy rodzicami. Jakie będzie nasze dziecko? W naszej głowie tworzą się pewne wyobrażenia, może nawet marzenia na temat dziecka. Tego jakie będzie, kim będzie. Jednak nierzadko zdarza się tak, że nie mają one nic wspólnego z rzeczywistością. Nie jest tak łatwo, jak sobie wyobrażaliśmy. Świat poza dzieckiem (praca, relacje, zdrowie) nie zatrzymuje się. Musimy żyć dalej i dodatkowo mieć u boku dziecko. Które nie włącza pauzy, gdy tego potrzebujemy. Nie zawsze mamy do pomocy babcie, wujka, nianię czy nawet partnera/partnerkę.

Wtedy często chcielibyśmy, by dziecko działało lepiej. Sprawniej. Tak jak oczekujemy. Żeby się domyślało i żeby po prostu nie przeszkadzało. Myślimy sobie: jest takie leniwe, takie głośne, ciągle się wywraca, chce się tulić/nie chce i cała masa rzeczy, które nam nie odpowiadają, nie pasują, które nas w dziecku irytują. Które zabrało lub nie pozwoliło poznać radość z bycia rodzicem. 

Niespełnione wyobrażenia

Kiedy pochłania nas irytacja tym, jakie jest nasze dziecko warto zastanowić się nad dwoma rzeczami: 

1. Czy wiemy o tym, że każdy człowiek jest inny? Że różnimy się od siebie, różnie patrzymy na różne rzeczy, mamy odmienne zdania, temperamenty?

2. Czy na pewno irytuje nas nasze dziecko? Czy może jest po prostu dodatkiem do innych kłopotów, bałaganu, który mamy dookoła, a na dziecko jest tą złość najłatwiej „zrzucić”? 

Spróbuj wziąć oddech. Tak na serio. Weź oddech, odłóż na 15 minut wszystko: sprzątanie, gotowanie, telefon itd. Usiądź obok dziecka, popatrz na nie. Posluchaj tak naprawdę. Kiedy pytasz: „dlaczego to zrobiłeś?” zaczekaj na odpowiedź. Pozwól dziecku się poznać. Ono nie robi Ci na złość. Ono jest. Takie. Kocha, szuka, poznaje, sprawdza. Potrzebuje pomocy.

Towarzyszenie, nie dyrygowanie

W książce „Janek (nie Janka)” urzekło mnie tak dużo rzeczy, że trudno je opisać, by oddać ten zachwyt. To zdecydowanie moja ulubiona książka i oprócz ilustracji w moim stylu, ciepłych, przytulnych, oprócz pokazania drogi pełnej emocji, dwójki rodzeństwa: Zu i Janka (a wcześniej Janki), masa, naprawdę masa, emocji rodzeństwa, to aż pomaga czytać emocjonalnie i naprawdę przeżywać to z nimi, jest coś, co nie jest widoczne na pierwszy rzut oka, ale moje serce skradło bez dwóch zdań. 

Rodzice, którzy całej tej przemianie i relacji TOWARZYSZĄ. Przeżywają, czują, są.

Polecam Wam ją całym sercem.
Dla małych i dużych.
Dla rodziców i nie. 

Książkę możecie kupić tutaj