fbpx

Możliwość wyboru – kto na nią zasługuje?

utworzone przez | sty 6, 2022 | Artykuły | 0 komentarzy

Możliwość wyboru – kto z nas lubi mieć ją ograniczoną? Im mniej decyzji możemy sami podjąć tym trudniej nam jest sobie z tym poradzić. Pojawiają się różne reakcje – od zamknięcia się w sobie po głośne, mocne i nie rzadko agresywne domaganie się o nie. Czy dziecko odczuwa to inaczej? 

Możliwość wyboru — od kiedy na nią zasługujemy?

Bardzo nie lubię słowa „zasługiwać”. Tutaj używam go trochę ironicznie, trochę po to, by podkreślić powagę ograniczania podejmowania samodzielnych decyzji przez pewne grupy. Wśród tych grup są dzieci. „Co Ty tam wiesz”, „Jak Ci pozwolę podjąć decyzję to wejdziesz mi na głowę/stracę autorytet”. Tutaj pojawia się pytanie, co dla nas oznacza autorytet? Czy to wypełnianie rozkazów i stosowanie się do zakazów w poczuciu strachu, a nie zrozumieniu? Oczywiście na różnych etapach życia te wybory się zmieniają. Wybór kubka do kakao (czy dorośli też nie mają swoich ulubionych kubków?), decyzja o tym, co zjemy na obiad, to w co się ubierzemy, na jaką wycieczkę pojedziemy i CZY W OGÓLE pojedziemy? Czy dorosła osoba czuje się w porządku, gdy ktoś mówi: „Nie obchodzi mnie, że nie lubisz pomidorowej, taka jest masz zjeść. Teraz. Nie będę drugi raz podgrzewać/robić od nowa”, „Jedziemy w góry, nie obchodzi mnie, że nie chcesz, już wszystko zaplanowałam, masz jechać. BĘDZIE FAJNIE.”?

Myślę sobie, że często opiekunów przeraża to, że rozmawianie z dzieckiem, pozwalanie na podejmowanie wyborów, przyznawanie mu racji, sprawi, że

  • stracą kontrolę nad dzieckiem,
  • w oczach innych będą uległymi rodzicami,
  • dziecko będzie nimi „rządzić”. 

Czy relacji nie da się budować na czymś innym niż strachu, kontrolowaniu, zabranianiu? Czy zdanie: „Asia, przygotowuję obiad, chcesz sobie wybrać kubek do herbaty? Może przygotujesz też dla wszystkich?” sprawi, że dziecko będzie rozgrywało dzikie furie zawsze, gdy czegoś będzie chciało? A co z komunikacją? Ja myślę, że możliwość podejmowania wyborów sprawia, że nie musimy się o nie upominać, pozwala nam w łagodniejszy sposób reagować, gdy rzeczywiście dana rzecz w tej chwili jest nieosiągalna. Nie myślimy sobie (bez różnicy dziecko czy dorosły) „znów nie mogę”. Bo to nie jest znów. 

Może to po stronie opiekuna leży wybór tych sytuacji kiedy dziecko może samodzielnie podjąć decyzję? Opiekun, jak sama nazwa wskazuje pełni rolę kogoś kto otacza nas opieką, dba więc o nasze bezpieczeństwo. Ale! Czy każdy zakaz pokierowany jest bezpieczeństwem? Czy może po prostu wygodą rodzica? A czy jeśli bezpieczeństwem to na zakazie musi się skończyć? Co powiesz na rozmowę? Wytłumaczenie, przedstawienie swojego zdania, sposobu patrzenia? Co powiesz na to, że dziecko może mieć rację? Inną niż Twoja? Czy potrafisz powiedzieć: „o, rzeczywiście, nie pomyślałem o tym!”? Czy chciałbyś, by ktoś kto z Tobą rozmawia potrafił przyznać rację, gdy ją masz? Czy chciałbyś, by Twój szef pozwalał Ci na podejmowanie decyzji? Dawał szansę na próbowanie, a jeśli się nie uda nie kwitował tego „pf, a widzisz? Trzeba było zrobić po mojemu, na niczym się nie znasz!”. 

Co daje możliwość wyboru?

Niekiedy dla rodzica podjęcie decyzji przez dziecko zajmuje dużo czasu i jest to wybór dotyczący zbyt mało istotnej sprawy, żeby tracić na nią czas. Tutaj warto zastanowić się nad naszą ważnością na potrzeby. Dziecka i nasze. Czy mamy na nie przestrzeń? Podarowanie możliwości wyboru pozwala mu rozwijać kreatywność, otwierać się na świat i rozwija jego inteligencję. Jeśli pozwalasz mu zadecydować, w co chce się bawić, co chce zjeść, w co się ubrać, sprawiasz, że dziecko czuje się ważne. Nie spychasz go na drugi plan, nie mówisz, że jest za małe. Uczysz je poczucia odpowiedzialności, wzmacniasz więź między Wami i dbasz o to, żeby czuło się przy Tobie dobrze. Pokazujesz, że błędy są wpisane w nasze życie. Że nie myli się tylko ten, który nic nie robi. Nie wyśmiewasz,  nie zabraniasz kolejnym razem gdy się nie uda za pierwszym.

Dziecko się buntuje? To prośba o możliwość wyboru.

Każdy człowiek, nie tylko dziecko, gdy zabierze się mu możliwość decydowania, będzie próbował się „buntować”. Chociaż ja nie przepadam za tym słowem, to jest to pewien proces, gdy chcemy coś udowodnić, przekazać. Kiedy musimy się o to upominać, te „bunty” będą częstsze, intensywniejsze, a może nawet niebezpieczne. Czy chciałbyś, aby Twoje dziecko chowało się w cieniu, nie dbało o swoje dobro, bo ktoś jest starszy, mądrzejszy, silniejszy? Nauka dbania o swoje potrzeby zaczyna się od pierwszych dni. W domu. Te małe (lub większe) bunty to świetna okazja do rozmowy, poznawania siebie nawzajem, szukania sposobów, popełniania błędów. 

Oczywiście są sprawy, w których Wasze zdanie będzie się różnić. Rozmawiaj z dzieckiem. Uzasadniajcie swoje wybory. Pozwól mu na popełnianie błędów. Nie oceniaj go, nie krytykuj. Dzięki temu zdobędzie wiarę w siebie na przyszłość i nauczy się samodzielności. To bardzo mu pomoże w dorosłym życiu. 

Wspieraj swojego malca w wyborach.

W każdym wieku możesz dać, lub, po prostu, nie zabierać dziecku takich możliwości. Codzienne sprawy stwarzają nieskończoną liczbę sytuacji. Nie musisz za każdym razem przejmować inicjatywy. Pozwól dziecku się wykazać, popełnić błąd, lecz nie krytykuj, tylko rozmawiaj. Niech nie czuje presji, pod wpływem stresu ciężko być swobodnym i podjąć decyzję zgodnie z własnym sumieniem.

Jeśli słyszymy ciągle, że każda rzecz, którą robimy, jest zła, głupia, nie taka jak ktoś by tego chciał, wycofujemy się. Z relacji z daną osobą i z całym światem. Spokój to bardzo ważna rzecz, której potrzebujemy do prawidłowego rozwoju.