Kłębek uczuć

Gdyby ściany miały uszy…

Gdyby ściany miały uszy, gdyby ściany miały oczy, gdyby ściany mogły mówić… Czy wtedy w czterech ścianach działoby się mniej? Czy dużo dzieje się takich historii jak ta, którą zaraz Ci opowiem? Czy ktoś może na to reagować? Czy reagowanie to dobry wybór?

„Zastanawiam się, czy im mniejsze mieszkanie, tym gorzej. Być może więcej przestrzeni to więcej możliwości? Ale prawdopodobnie da się jakoś wtedy stłumić te głosy. Uciec do innego pokoju, schować za grubszą ścianą.

Nie jestem już mała. Kiedyś dużo z tych dźwięków prowadziło mnie do domysłów. Teraz wiem. Rozumiem. A nawet nie patrząc, widzę. Zastanawiam się, których odgłosów najbardziej nie lubię. Które mnie przerażają, a które stresują. Może niektóre lubię? Dają mi jakieś poczucie “bezpieczeństwa”. Takie utwierdzenie, że nic się nie zmieniło. Że nie będzie gorzej. A może być?

Biję się z myślami czy ktoś to słyszy. W zasadzie jesteśmy w domu sami. Ściany przecież nie mają uszu. Pozostaje mi wierzyć, że nikt nie musi się temu przysłuchiwać. Wierzyć w to, że gdyby ściany miały uszy to ktoś, by zareagował. Nie pozwoliłby, by to się działo. Tak, wierzę w to. To pozwala nie mieć do nikogo żalu. Nie lubię uczucia żalu.

Gdyby ściany miały uszy.. Ewidentnie nie mają. Więc podejmuję dalsze kroki i sama mówię. Opowiadam o tym, co się dzieje, choć coraz bardziej jestem przekonana, że tego nie da się nie widzieć i nie słyszeć. Ale przecież nikt, by nie pozwolił, by to się działo. Więc mówię. Bo może nie słyszą, nie widzą.

Nie ma reakcji.

Więc sama słucham przekleństw i krzyków. Uderzania głową o ścianę, błagania i prowokowania zarazem. Sama słucham nieprzyjemnych odgłosów uprawianej “miłości” przez różne osoby. Być może nie słucham, ale słyszę dźwięk przekręcanego klucza, który zwiastuje to samo od wielu lat, stukanie kieliszków, skrzypienie łóżka, awanturę. Słyszę też masę obietnic bez pokrycia i kłamstw. Słyszę wymagania i krytykę. Osądzanie i zarzuty. Kulę się pod tym wszystkim. Bolą mnie barki, nie mogę się wyprostować i złapać oddechu. Nie śpię. Chciałabym spać, ale nie lubię zasypiać, budzić się.

Chyba zaczynam się coraz bardziej wsłuchiwać. Wytężam słuch i słyszę już taką ilość dźwięków, której nie mogę wytrzymać.

Wtedy nie byłam mała. Dziś jestem dorosła. Wtedy wolałam się nie zastanawiać i nie mieć żalu. Dziś go mam”.

A Ty byś zareagował? A może masz okazję zareagować?

Dałbyś radę się wyprostować, wziąć głęboki oddech i polubić chodzić spać? Może już Ci się to udało?

Może byłbyś w stanie uświadomić sobie, że dźwięki, które stwarzasz, rujnują komuś życie? Może teraz jesteś w stanie sobie to uświadomić?