fbpx

Bunt dwulatka – czy on istnieje?

utworzone przez | prn. 23, 2017 | Artykuły, Blog | 0 komentarzy

Moje dziecko jest niegrzeczne! Bunt dwulatka: tak nazywamy okres, w którym wiele zmienia się u naszej pociechy. Duże zmiany w jego autonomii sprawiają, że jest nam zwyczajnie trudno sobie poradzić. Tak, to nam, rodzicom/opiekunom jest trudno z nowościami, które dzieją się u dziecka. To my, przywiązaliśmy się do pewnych zachowań, rekacji dziecka. Przyzwyczailiśmy się do schematu, którym działamy. Poza okresem 2 lat, będzie takich zmian cała masa. Nowych umiejętości, poznawania, próbowania. Łatwo więc nam nazwać to buntowaniem.

Reaguje na nowe doznania nowymi zachowaniami. To ciężki czas zarówno dla rodziców, jak i dla dziecka. Każdy skok rozwojowy to wielkie, ciekawe i zarazem trudne wydarzenie dla dziecka. NOWE. Przede wszystkim.  Spróbujmy poszukać razem sposobów na ten i inne trudne, nowe wydarzenia w życiu dziecka, a co za tym idzie i naszym.

Bunt dwulatka nie istnieje?

Twój maluch jest już dwulatkiem. Macie za sobą okres, w którym leżał całymi dniami, jadł i spał. Macie za sobą kilka skoków rozwojowych. Być może nie ominął Was też kryzys 8-miesięcznego malucha. Przeszliście czworakowanie, naukę samodzielnego stania, gaworzenie, pierwsze kroki i słowa Twojej pociechy.

Dwulatek ma dużo energii, dużo się dzieje w jego życiu, bo odkrywa swoje nowe, inne możliwości. Myślimy, że nasze dziecko jest niegrzeczne. Że robi nam na złość, buntuje się. A ono jest zwyczajnie ciekawe. Świat z perspektywy malucha, który może dotrzeć w wiele miejsc sam, na własnych nóżkach, to spore i interesujące wyzwanie. Który wie, że coś może, ale nie do końca wie, jak o tym powiedzieć, nie do końca wie jak to zrobić, a czasami okaże się, że wie, że coś można, ale on sam jeszcze tego nie potrafi. Czy takie sytuacje nie denerwują, nie irytują też nas, dorosłych?

Wiąże się to również z nowymi emocjami, bodźcami i doznaniami, które przeżywa dwulatek. Nie jest to dla niego proste. Dotychczas miałeś w domu aniołka, a teraz stał się uparty, histeryzuje (przeczytaj artykuł o histerii w miejscu publicznym), kopie, płacze, a za chwilę się śmieje. To ten czas kiedy mówimy „wszystko chce wymusić płaczem”. Kiedy próbujesz mu coś wytłumaczyć, on się wyrywa i złości jeszcze bardziej.

Czy to bunt? Czy dziecko myśli sobie „o, teraz będę robić mu na złość, zrobię wszystko, żeby było nam ciężko się dogadać”?

Dziecko nie robi na złość

Warto pamiętać o tym, że bunt każdego latka, to nie sposób dziecka na robienie na złość rodzicom. To naturalne zachowania, wynikające z rozwoju, dojrzewania i zmian zachodzących w ciele i głowie naszego dziecka. Często rodzice oraz inne źródła informacji za bunt uznają moment, w którym dziecko po prostu zaczyna wyrażać swoje zdanie. Nie chce iść spać wtedy, gdy my chcemy, nie chce zjeść tej czy innej zupki (a przecież wcześniej ją jadł), nie chce bawić się tą samą zabawką, którą jeszcze tydzień temu uwielbiał. Chce wyrazić swoje zdanie, chce, żeby ktoś się z nim liczył. Chce sprobować innych rzeczy, a zrezygnować z tych, których nie lubi. Chce zrozumieć dlaczego (ale serio zrozumieć, a nie usłyszeć „bo tak, bo ja tak powiedział*m, nie pyskuj) musi położyć się teraz, a nie może dokończyć jeszcze tych puzzli. Te „bunty” to doskonałe okazje do rozmów. Kompromisów. Tłumaczenia, opowiadania i słuchania. „Wydaję mi się, że jak położysz się za pół godziny, to będzie Ci ciężej zasnąć/trudniej wstać/ Możemy spróbować dokończyć puzzle i zobaczyć, jak będzie w nocy/rano, najwyżej jutro zaczniemy „układać puzzle” pół godziny wcześniej/umówimy się na jakąś godzinę na kąpiel, a zabawę dokończymy kolejnego dnia”.

I to nie jest tak, że to „zadziała” od razu i zawsze. Musimy szukać sposobów, starać się rozumieć dziecko, obserwować, co na co wpływa. DBAĆ O SIEBIE. Swój odpoczynek, przyjemności, uważność na swoje potrzeby, bo żeby to pociągnąć i być wsparciem musimy mieć na to zasoby. Nie być poirytowanym, wykończonym „daj mi już wreszcie spokój! Idź stąd! Przestań! Zostaw! No ile razy mam Ci powtarzać?! Ty zbuntowany dwulatku!” Potrzeba czasu, wsparcia, zrozumienia. Mówienia na głos o swoich potrzebach i szukania ich wspólnie u dzieci. „Bunt dwulatka” zamieni się w bunt trzylatka; cztero, szesnasto itd. Więc ta praca to inwestycja w przyszłość! To naprawdę solidne fundamenty.

Bunt dwulatka to termin trochę stworzony przez rodziców, którzy nagle dowiadują się, że ich dziecko ma własne zdanie. Że potrafi powiedzieć czego by chciał, a co jest mu całkowicie nie na rękę. Dziecko „buntując się”, i wyrażając swoje emocje, NIE ROBI NAM NA ZŁOŚĆ. Ono poznaje i sprawdza. Poznaje świat i obowiązujące w nim reguły. Sprawdza, co dzieje się, jeśli zrobi inaczej, niż wszyscy tego oczekują. Dziecko jest niegrzeczne? Może po prostu POZNAJE I SPRAWDZA. NAPRAWDĘ, NIE ROBI NIKOMU NA ZŁOŚĆ.

Pomóż dziecku i sobie

Niemowlak jest zdany tylko i wyłącznie na Ciebie. Nie umie sam usiąść, wstać, zjeść czy chodzić. Tam, gdzie go zaniesiesz, tam on się znajdzie i będzie leżał. Z każdą nauką nowej umiejętności pojawia się również jego ciekawość i chęć sprawdzania i poznawania. Jeśli dziecko żyje bez jasnych i sprecyzowanych zasad, żyje mu się chaotycznie. Jeżeli jednak zasady, które mu narzucisz, będą zbyt surowe, nie podlegają żadnym zmianom, dziecko może domagać się wyjaśnienia poprzez bunt lub przestać wyrażać swoje emocje i zdanie ze strachu. Komunikacja. Elastyczność, przyglądanie się swoim decyzjom, nakazom i zakazom. Czasami, my rodzice, mówimy „nie” z jakiegoś przyzwyczajenia. Automatycznie. Mówimy, że ma być „tak”, bo MY znamy takie rozwiązanie. A może warto dać szansę rozwiązaniu dziecka?

Spokój podczas buntu dwulatka

W każdym trudniejszym momencie dziecka, niezbędna jest przestrzeń i spokój. Zarówno taki, który zapewnisz mu poprzez dbanie o rutynowe czynności (chaos w codziennych sprawach nie pozwoli dziecku się skupić na tym, co teraz się u niego rozwija i co poznaje, będzie się irytował i złościł, bo dołożysz mu kolejnych rzeczy do rozumienia i poznawania) oraz taki, który podarujesz dziecku poprzez bycie spokojnym, spokojne mówienie i tłumaczenie. Nie zawsze mamy na to zasoby. Warto prosić o pomoc, chociażby taką, by na chwilę wyjść z pokoju/domu. Wziąć oddech, włączyć sobie ulubioną piosenkę, wypić szklankę zimnej wody. Ja mam jeszcze taki jeden swój tajemny trik. Podzielę się z Wami, ale ciiii, nie mówcie nikomu 😉 W trudnych dla mnie chwilach z dzieckiem, biorę oddech, próbuję odłożyć na bok to, co mnie zirytowało i patrzę na dziecko. W jego oczy. Jego ręce i oddychający brzuszek. Wtedy ZAWSZE widzę, że nie jest moim wrogiem. Widzę jego niewinność i bezwarunkową miłość, ciekawość, strach.

Irytacja

Jeśli dziecko będzie czuło od Ciebie irytację i zdenerwowanie, samo też będzie funkcjonowało w stresie. Nie będzie miało poczucia, że może pytać, próbować, dowiadywać się i okazywać emocje. Będzie wiedziało, że Ty jesteś i będziesz zła. A ono musi dać upust emocjom. Musi próbować i popełniać błędy — w ten sposób najlepiej się uczy. Jeśli dasz dziecku wsparcie i akceptację oraz poczucie, że jesteście w tym razem, dużo łatwiej będzie i jemu, i Tobie przechodzić przez trudne momenty. Dzieci mają różne potrzeby podczas trudnych chwil. Jedno chce się przytulić, drugie porozmawiać, a inne chce zostać samo. Najważniejsze to zapewnić fizyczne bezpieczeństwo dziecku i jego otoczeniu. Dać znać, że jesteśmy obok. Żeby ono o tym wiedziało, mogło w każdej chwili przyjść.

Rozwój dwulatka podczas buntu

Obserwując, co w danej chwili rozwija się u Twojego dziecka najbardziej, możesz zadbać o szukanie zajęć, które będą wspierały rozwój danej czynności. Możecie chodzić na basen, zajęcia grupowe dzieci, na spacery (zbierać dary natury i robić z nich obrazy w domu). Wszystko, co pobudza kreatywność, szlifuje chodzenie, bieganie, tańczenie, będzie teraz świetną rozrywką i spędzeniem wspólnie czasu. Pamiętaj, by w tym czasie zadbać o podejmowanie decyzji przez dziecko, pytanie i szanowanie jego wyboru. Warto wykorzystywać chwile kiedy się nie spieszymy, kiedy mamy czas na podjęte przez dziecko decyzje, na wytłumaczenie.

Bunt dwulatka — rozmowa

Staraj się też jak najwięcej rozmawiać ze swoim dzieckiem. Nie wahaj się używać słów, których twoje dziecko nie rozumie — dzięki temu będzie mogło poznawać coraz więcej wyrazów i nowych zwrotów. Cierpliwie odpowiadaj na pytania swojego dwulatka, tłumacz mu rzeczy, których nie rozumie, a które bardzo go interesują. To sprawi, że będzie czuł się ważny. I on, i jego potrzeby. Nie poczuje się zlekceważony i nie będzie musiał tłumić swoich emocji. To da szansę też Tobie na poznanie siebie, jego. Waszej relacji. POWODZENIA! Dbaj o siebie, rodzicu!

Jeżeli ta treść była dla Ciebie pomocna, wspierająca, chcesz docenić moją pracę możesz postawić mi kawę tutaj lub zaglądnąć do mojego sklepu, o tutaj i oczywiście pokazać światu moje treści <3 Dziękuję!

Pokażę Ci jeszcze fragment DARMOWEGO e-booka „Dogadaj się z kilkulatkiem„, który napisałyśmy razem z Olą Romanowską – psycholożką pracującą z kobietami w okresie okołoporodowym oraz z ich bliskimi, a także z przyszłymi i obecnymi rodzicami:

Na samą myśl o poranku wariuję! Serio. Ona nie będzie się zbierać, teraz nie włoży butów, bo przecież już od 3 miesięcy wkłada je sama! W końcu położy się na podłodze, zacznie krzyczeć i płakać, jak dobrze pójdzie, to mnie nie uderzy. A co mam zrobić z maluszkiem na rękach? Wywalić go do sąsiadów, żeby jej buty włożyć?! Zresztą jak włożę jej buty, to pewnie nie ubierze się w kurtkę itd…

Przykładowe rozwiązania rodzica/opiekuna

1. Zastosowanie rozwiązań takich jak kara lub nagroda.

Kary i nagrody mogą być oczywiście przeróżne. Można postraszyć dziecko karą nieoglądania bajek, zakazem wyjścia na plac zabaw, odmówieniem ulubionej przekąski. Tak samo działa nagroda. Można obiecać dziecku dodatkową bajkę, dłuższy pobyt na placu zabaw lub większą porcję przekąski. Gdy dziecko nie chce wyjść z domu, możemy powiedzieć, że jeżeli się ubierze i wyjdzie, dostanie nagrodę, jeżeli nie wyjdzie, w tym momencie dostanie karę.

2. Krzyk

W tej sytuacji można również krzyknąć na dziecko bez dodat- kowych straszaków karą.
„Masz natychmiast wyjść!”.
„Mam Cię już dość!”.
„Mam dość tego, ile z Tobą jest problemów!”.
„W tej chwili wychodzimy!”.

3. Próba zaopiekowania się trudnością, zanim się ona wydarzy.

Gdy mamy do czynienia z sytuacją, która wydarza się kolejny raz, możemy oglądać tę konkretną sytuację kilka razy i spróbować wyciągać wnioski, czego zabrakło lub co można zrobić inaczej, żeby w przyszłości usuwać elementy, które doprowa- dzają do nerwowej atmosfery. Przykładowo, może dziecko potrzebuje być przygotowywane kilka dni wcześniej, że konkretnego dnia idzie do lekarza? Tutaj pomocne może być zrobienie obrazkowego kalendarza, który pokazuje, ile dni zostało jeszcze do wizyty. Możemy nastawić budzik pięć/dziesięć minut wcześniej i ten czas przeznaczyć na zabawy mocno bliskościowe, nawet w łóżku, przytulanie, turlanie, zawijanie dziecka w koc, łaskotanie. Wszystko to, aby rozbudzić naszego malucha, ale i nas samych też. Może wcześniejsze przygotowanie śniadania to też jakiś pomysł? Może są takie śniadania, które można zrobić wieczorem, a rano je podgrzać? Jeśli oczywiście lubicie śniadania na ciepło. Można na stole przygoto- wać miski i łyżeczki, przyszykować ciuchy – to już kilka chwil więcej, a takich rzeczy możemy uzbierać sporo.

Gdy samodzielne ubieranie się dziecka jest dla niego trud- nością, możemy zaproponować przeobrażenie tej trudności
w zabawę. Może pobawcie się w pociąg, którego trasa prze- biega przez Wasz dom? Dziecko jest pociągiem, który zatrzymuje się na kolejnych stacjach, którym przypisane są poszczególne części garderoby. Gdy dziecko jest na konkretnej stacji, zakłada kolejną część ubrania. Może temu towarzyszyć piosenka o pociągu. Może to też być specjalny taniec, który sami wymyślicie. Wasz autorski train dance. Obawiasz się, że tak już będzie zawsze? Że bez zabawy nigdy się nie ubierze? Każdy etap rozwojowy, czyli co za tym idzie wiek, rządzi się swoimi prawami. Dla nastolatka taka zabawa będzie mało atrakcyjna, raczej skupi się na wyrażeniu siebie poprzez ubiór. Gdyby jednak okazało się, że Twój 20-letni syn bądź córka ubiera się w rytm wspomnienia pociągowego tańca, to co to dla Ciebie oznacza? Brzmi to jak dowód na piękną relację między Wami.

Dzień wcześniej możecie zrobić pokaz mody, dziecko może samo dobierać swoje ubrania, tworząc pokazowe stroje, a może przy okazji tej zabawy skompletuje także strój na jutro.

Szukasz więcej rozwiązań? Zaglądnij do naszego e-booka (link tutaj) <3